Podjęłam wyzwanie Visaxinum! Sprawdź, co udało mi się osiągnąć!

Oglądam za dużo telewizji. Zdecydowanie! Zawsze, gdy włączę to magiczne pudełko, to coś albo ktoś musi podnieść mi ciśnienie! Zazwyczaj są to politycy i ich głupie pomysły, ale tym razem była to reklama – reklama tabletek na trądzik04 dla dorosłych, a mianowicie Visaxinum D! Swojego czasu stosowałam zwykłe Visaxinum. Sięgnęłam po nie wtedy, gdy po powrocie z wakacji na mojej twarzy pojawiło się mnóstwo zaskórników i pryszczy. Nie wiem, czy zmiana klimatu tak na mnie wpłynęła, czy co… Bo w sumie do tej pory nie miałam żadnych problemów z cerą. A mam 26 lat! Niestety Visaxinum nie poradził sobie z krostami, a ja dalej musiałam z nimi walczyć… Gdy tylko zobaczyłam wspomnianą reklamę – Visaxinum D dla dorosłych, pomyślałam, że producent w końcu poszedł po rozum do głowy i stworzył preparat odpowiadający potrzebom skóry nieco starszych konsumentów!! Ochoczo pobiegłam do apteki i kupiłam tabletki. Niestety moja euforia nie trwała zbyt długo. Skończyła się dokładnie w tym momencie, w którym spojrzałam na skład obu preparatów… Był praktycznie taki sam!!!! Nie wierzycie? Spójrzcie na tą tabelkę!! Tutaj macie wszystko! Czarno na białym!

01
Producent dorzucił trzy nowe składniki i myśli, że ludzie dadzą się na to nabrać. Wystarczy, że ja to zrobiłam… Wy nie musicie! Szkoda, że wcześniej nie zajrzałam na stronę typu Visaxinum opinie, na której ludzie otrawcie wyrażają swoje myśli i uczucia na temat działania różnych leków. Dla przykładu przytoczę jeden z komentarzy… Jak zapewne się domyślacie, negatywny. 

05

Gdyby jeszcze te składniki rzeczywiście miały działanie antytrądzikowej, to już pal licho… ale oczywiście tak nie jest! Przyjrzałam się im nieco bliżej i patrzcie, co udało mi się ustalić.

  • Gymnema sylvestre – roślina rosnąca na terenie Indii, nazywana przez tamtejszych mieszkańców pogromcą cukru. Zdaję sobie sprawę z tego, że nadmiar cukru sprzyja powstawaniu trądziku, ale nie wierzę w to, że jakaś tam roślina wymiecie jego nadmiar z naszego organizmu! Przecież to jest nielogiczne! Wyobraźcie sobie taką sytuacje. Ważycie 100 kilogramów i objadacie się słodyczami. Później łykacie jedną tabletkę i jak gdyby nigdy nic pozbywacie się wszystkich kalorii, których dostarczyliście swojemu organizmowi. Wiem, że mamy XXI wiek, ale niestety takich cudownych pigułek nie ma jeszcze w sprzedaży…..
  • Ostryż długi – czyli następne cudo, które również pochodzi z Indii. Wspomaga trawienie i usprawnia pracę wątroby… Szkoda, że nie gruczołów łojowych, bo wtedy zastosowanie tej rośliny w tabletkach na trądzik miałoby jakiś sens….
  • Melisa – producent dodał ją tylko po to, aby uspokoić niezadowolonych klientów, którzy na skutek wielkiego rozczarowania, jakie nastąpiło po zakończeniu kuracji Visaxinum D będą chcieli popełnić harakiri. 😀 Taki żarcik na rozluźnienie sytuacji. 😀

06Znalazłam tabletki na trądzik, które chciałabym Wam polecić!

W poszukiwaniu innych niezadowolonych klientów, trafiłam na forum o pielęgnacji cery trądzikowej. Tamtejsze użytkowniczki polecały tabletki Nonacne. Pomyślałam, że to kolejne badziewie, a one dostają kasę za jego reklamowane. Mimo wszystko weszłam na stronę producenta i zobaczyłam, co ciekawego ma do zaoferowania. Ku mojemu zaskoczeniu nie był to kolejny syf oparty na wyciągu z bratka, który swoją drogą piłam przez kilka miesięcy i nie zaobserwowałam żadnych efektów. Okazało się, że Nonacne to naturalny preparat, ale taki hm… jakby to napisać z wyższej półki. Znajdziemy tutaj substancje, których jak dotąd nie spotkałam w innych tabletkach na trądzik, a jest ich całkiem sporo. Wspomniany Visaxinum, CerNova,…….

Postanowiłam dać ostatnią szansę tabletkom na trądzik i kupiłam Nonance

Muszę napisać Wam, że był to najdroższy preparat jaki kiedykolwiek kupiłam. Za jedno opakowanie zapłaciłam 147 zł!!!! Ale z drugiej strony były to jedyne tabletki warte swojej ceny! Otóż pierwsze efekty działania Nonacne zauważyłam już po 10 dniach!!! Krosty zaczęły powoli znikać, a skóra z dnia na dzień stawała się bardziej gładka i mniej czerwona! Satysfakcjonujące efekty uzyskałam po jakiś 2 miesiącach leczenia, czyli całkiem szybko. Mam nadzieję, że nigdy więcej nie będę musiała brać tabletek na trądzik, ale gdyby zaistniała taka okazja, to z pewnością wrócę do Nonacne.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *